Słynne Orle Gniazda, od których pochodzi nazwa głównej trasy turystycznej biegnącej wzdłuż całej Wyżyny, to ruiny warowni i zamków rozsiane na całym jej obszarze. Stanowiły one niegdyś niezwykle istotną i skuteczną linię obrony (patrz rozdział Zarys historyczny). Ich usytuowanie, które od wielu, wielu lat wzbudza powszechny zachwyt, nie było jednak spowodowane chęcią powalenia ewentualnego nieprzyjaciela na kolana poprzez silne wrażenia estetyczne, lecz potrzebą uczynienia z owych fortec miejsc trudno dostępnych, a zarazem łatwych do obrony.
W wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej Marceli Antoniewicz, historyk z częstochowskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej i specjalista w dziedzinie średniowiecznych budowli obronnych, bardzo obrazowo i trafnie określił średniowieczne zamki jako najważniejszą broń owej epoki oraz porównał ich znaczenie do znaczenia współczesnych rakiet transkontynentalnych. Były one gwarancją panowania nad danym terytorium. Samo wygranie bitwy pod Grunwaldem nie rozstrzygnęło losów wojny ponieważ Krzyżacy utrzymali się w Malborku i innych zamkach.
Większość jurajskich Orlich Gniazd została zbudowana przez króla Kazimierza Wielkiego. Średniej wielkości zamek kosztował 3 -5 tysięcy grzywien srebra, natomiast cały skarb, czyli budżet państwa, liczył ok. 70 tysięcy grzywien. Budowa każdego zamku była więc potężną inwestycją. Ale okazała się inwestycją opłacalną. Jedynie król czeski Jan Luksemburski próbował sforsować linię zamków jurajskich. Nie udało mu się. Zostały one zdobyte dopiero w XVII w. w czasie potopu szwedzkiego, ale wówczas były już tylko zabytkami.
Dlaczego zamki popadły w ruinę? Przede wszystkim ich ściany nie potrafiły oprzeć się wprowadzonej znacznie później ciężkiej artylerii, po ataku której z przeciętnego zamku jurajskiego zostałaby kupa gruzów. Wynalazek ciężkiej artylerii spowodował wynalezienie bastionowego systemu fortyfikacji, którego przykładem jest klasztor Jasna Góra. Polegał on na tym, że główne zabudowania otoczone były dość daleko oddalonym od nich murem obronnym, który właściwie był wałem ziemnym, obudowanym murem ceglanym o odpowiednio obliczonym nachyleniu, tak aby pociski armatnie uderzały weń pod jak najmniejszym kątem. ów mur widziany z lotu ptaka często miał kształt kwadratu lub prostokąta, którego wierzchołki rozbudowane były na kształt również kwadratów. Wierzchołki te były najbardziej wysuniętymi elementami całej fortyfikacji. Po umieszczeniu wzdłuż całego muru, a zwłaszcza w jego narożnikach, armat, taka konstrukcja umożliwiała prowadzenie silnego ognia artyleryjskiego i koncentrowanie go na wybranym obszarze. Przeciwnik musiał więc dysponować artylerią o równym lub większym zasięgu aby wyrządzić jakiekolwiek szkody w umocnieniach. Podejście pod mur w zasięg bezpośredniego ognia obrońców było krokiem zupełnie bezsensownym. Natomiast główne zabudowania, oddalone od murów obronnych, były względnie bezpieczne.
Konstrukcja malowniczych średniowiecznych zamków jurajskich pozwalała na skuteczną obronę przed atakami piechoty, nawet wyposażonej w typowy sprzęt służący do zdobywania zamków, jak wieże oblężnicze, tarany i katapulty, oraz przed atakami średniowiecznej artylerii. Wraz z rozwojem i ulepszeniem armat, nie zmodernizowano jednak Orlich Gniazd. Od ich powstania minęło wszak 300 lat i geografia polityczna, a co za tym idzie, kierunki, z których mogło nadejść zagrożenie, uległa zmianie.
Zamki jurajskie wypadają bardzo dobrze nawet na tle średniowiecznych zamków zachodnioeuropejskich. W czasach gdy powstawały, w XIV i XV w., w Europie zachodniej trwała Wojna Stuletnia, podczas gdy Europa Środkowa cieszyła się względnym pokojem i zajmowała dominującą pozycję. Za pośrednictwem księcia śląskiego Bolka II Świdnickiego, sprowadzono do Polski najlepszych zachodnioeuropejskich specjalistów i to właśnie oni budowali jurajskie zamki. Jak stwierdza Marceli Antoniewicz, warownie jurajskie jako zespół zamków stanowią fenomen na skalę przynajmniej Europy Środkowej.
Przypuszczalnie najstarsze są zamki w Smoleniu, Mirowie (początkowo strażnica) i Olsztynie. Później powstały zamki w Bobolicach, Krzepicach, Ojcowie, Rabsztynie, Pieskowej Skale, Ogrodzieńcu, Morsku, Ostrężniku, Udorzu (na wschód od Pilicy) i Korzkwi (w pobliżu Krakowa). Istniała równiez linia pomocniczych strażnic obronnych: w Bankowcu (koło Kroczyc), Ryczowie, Suliszowicach, Przewodziszowicach i Lutowcu. Jako ostatnie powstały zamki w Dankowie, Pilicy, Bydlinie i w Modlnicy (dwór obronny).
Przeważnie zamek murowany budowano na miejscu dawnego zamku ziemno-drewnianego. Cały system zamków uzupełniały inne warownie, takie jak klasztor obronny w Mstowie, Olkusz otoczony murami obronnymi, fortyfikacje Starej Częstochowy i twierdza jasnogórska, oraz na południu krakowski Wawel. Kazimierz Wielki wybudował zamki w Ojcowie, Pieskowej Skale, Bobolocach, Mirowie i w Olsztynie. Ród Toporczyków wzniósł lub przejął na własność zamki w Morsku, Ogrodzieńcu, Smoleniu i Bydlinie. Pileccy, odgałęzienie rodu Toporczyków, byli właścicielami zamków w Pilicy, Ogrodzieńcu i Smoleniu. Do rodziny Włodków należały zamki w Morsku i Ogrodzieńcu, który został sprzedany Pileckim. Zamek w Olsztynie był zawsze siedzibą starostów, a zamki w Ojcowie i Rabsztynie były siedzibami starostów niegrodowych.
W drugiej połowie XVI w. Bonerowie otrzymali od Zygmunta Starego starostwo rabsztyńskie, a od Pileckich kupili zamki Smoleniu, Ogrodzieńcu i Bydlinie. Byli oni także starostami niegrodowymi w Ojcowie.
Potężny ród Szafrańców od XIV do XVI w. miał swą siedzibę w Pieskowej Skale. Na początku XVIII w. właścicielami zamku w Pieskowej Skale byli Zebrzydowscy, którzy zamek nowocześnie ufortyfikowali.
W końcu XVI w. i do połowy XVII w. właścicielami zamków w Bydlinie i Ogrodzieńcu byli Firlejowie. Poprzez cały wiek XVI i w początkach wieku XVII Myszkowscy panowali na zamkach w Mirowie i Bobolicach. Stanisław Warszycki przez krótki czas był właścicielem zamków w Ogrodzieńcu, Smoleniu i Pilicy.
Na przełomie XV i XVI w. coraz bogatsze rody szlacheckie rozbudowywały swe siedziby w stylu renesansowym. Jest to szczególnie widoczne na zamkach w Pieskowej Skale i w Ogrodzieńcu. W połowie XVII w. coraz powszechniej stosowana artyleria oblężnicza spowodowała konieczność tworzenia bastionowego systemu obronnego, co widać w Pilicy, Pieskowej Skale i w klasztorze jasnogórskim.
|
Powrót |
Do góry |